Ja i królewna Śnieżka



Zamek Grodno w Zagórzu Śląskim

Kiedyś ktoś zapytał mnie, które baśniowe postacie chciałbyś spotkać na swojej drodze.
Na której drodze? Najlepiej na tej prowadzącej do zamku Grodno w  Zagórzu Śląskim, koło Wałbrzycha. Chciałabym spotkać królewną Śnieżkę i te jej krasnoludki. Od zawsze uważałam, iż Śnieżka to naiwna dziewczyna, która w każdym życiu, w każdym świecie sama zginęłaby. Dlatego też baśń przydzieliła jej księcia. Nie ma nic przeciwko księciu, ale czy  królewna nie mogła sama poradzić sobie ze złą macochą? A po co w ogóle w baśni krasnoludki? Taka sobie miniaturkowa ozdoba.

A więc zacznijmy od początku.

Królewnę spotykam w ciemnym lesie, kiedy ucieka od macochy.  Opowiada mi swoją historię. Udajemy się nad Jezioro Bystrzyckie. Wspólnymi siłami rozpalamy ognisko i rozpoczynamy knucie przebiegłego planu, jak tu tę macochę ze stojącego  na skarpie zamku wykurzyć. Znaczy się ja rozpoczynam, bo Śnieżka jeszcze jest na etapie płaczu i wyciu za ukochanym. Macham na to ręką, minie jej. 
Rano ruszamy w drogę w stronę Wałbrzycha, licząc, że gdzieś jest jakaś polana. Trafiamy na dom krasnoludków. Wszędzie brud, smród i byle jakie jedzenie. Mówi się trudno. Nie mamy wyboru, zostajemy. Wieczorem wracają mieszkańcy domu i  są zbulwersowani naszą obecnością. Szybko ustawiamy ich do pionu pokazując myszy harcujące po spiżarni i wsuwające stary, żółty ser. Krasnale stają się grzeczniejsi. Opowiadam historię królewny. Wzrusza ich. Przy piwie rozpoczynamy wspólne knucie planu. Śnieżka też się przyłącza.

A więc krasnale idą do zamku, do wina macochy wlewają znane sobie zioła na sen i  tłuką wiadome lustro. Macocha się wścieka i na poprawę nastroju wypija usypiającą mieszankę. Następnie ja z królewną, zaczajone w pobliskich krzakach, związujemy starą i wynosimy do mrocznego lasu. Zanim się zbudzi i odnajdzie drogę do domu, Śnieżka obejmie rządy w królestwie, ja zostanę jej pierwszym doradcą, krasnale zostaną ministrami i nie dopuścimy już nikogo do władzy. I macocha może nam wtedy naskoczyć....

A książę? A po co nam książę? Jest tylu przystojnych dworzan. A czasami i turysta jakiś się może trafić.

Komentarze